Folkowisko

bohemianFestiwal to chyba niewystarczające określenie na to, co się dzieje w Gorajcu co roku w drugi weekend lipca. Jak określił to nasz przyjaciel Piotrek Sewruk „Folkowisko to stan umysłu”, to wielkie spotkanie przyjaciół. W świecie pełnym pośpiechu, anonimowości, te trzy lipcowe dni to całkowity reset. Czekamy na nie przez okrągły rok, żyjemy Folkowiskiem i cieszymy się na kolejne spotkanie z przyjaciółmi. Tu każdy każdego zna, każdy każdemu pomaga. Panuje niesamowita atmosfera przyjaźni w otoczeniu kultury ludowej. Od samego początku Folkowisko organizowane jest społecznie, bez dotacji i wielkich pieniędzy. Tę niekomercyjność widać na każdym kroku, uczestnicy i artyści stanowią jedność, tu nie da się być biernym obserwatorem, trzeba się zaangażować i współtworzyć. Każdy jednak znajdzie tu coś dla siebie. Od leniuchowania w kajaku poprzez warsztaty umiejętności ludowych, rajdy, wspólne śpiewanie po szalone sobotnie koncerty i niedzielne tańce z kapelami. Ani to festiwal folkowy, ani turystyczny – ciężko to określić i opisać. Na Folkowisku po prostu trzeba być, trzeba je przeżyć choć raz w życiu.  A jak się już w Gorajcu raz zagości, to i wraca się ponownie, by znów poczuć to ciepło, wspólnotę i odnaleźć swój drugi dom gdzieś na końcu świata. marcin i rafał

Cieszy nas, że do folkowiskowej rodziny możemy zaliczyć takich ludzi jak Andrzej Stasiuk, Jacek Podsiadło, Maciej Szajkowski, Dorota Wodecka, Taras Prochaśko i Jacek Kleyff, który o Chutorze napisał tak: „Tylko w taki sposób może powstawać patriotyzm małych ojczyzn i tylko taki patriotyzm ma dzisiaj sens. Patriotyzm wielki musi się dziś od nowa ulepić właśnie z  odnowionych małych, bo stary wielki zgnił od nacjonalizmu. Festiwal „Folkowisko-Chutor Gorajec”, to jednocześnie enzym i katalizator tych przemian  naszej społecznej alchemii na zapomnianej Ścianie Wschodniej Polski.; zaś głównymi laborantami są tu  bracia Piotrowscy z Mamą i gronem licznych przyjaciół. Trzymam niemal do krwi za nich palce i bardzo często o nich myślę. Jacek Kleyff.”lale2

Wielu pyta jak się to zaczęło? Ciekawie opisała  początki Folkowiska i Chutoru w Gazecie Wyborczej Dorota Wodecka, w wiele mówiącym artykule „Wieś spadła na nich jak grom z nieba”

http://wyborcza.pl/magazyn/1,127531,12321734,Wies_spadla_na_nich_jak_grom_z_nieba.html

„Cztery lata temu urządzili w niej swoje wesele. Spali w namiotach i na podłodze. Balowali tydzień. Dziewczyny w długich sukienkach i wiankach na głowie, chłopaki w ukraińskich soroczkach. Na koniec zatańczyli poloneza. Chrzestna panny młodej z Łotwy płakała ze wzruszenia. Rok później wyprawili na swym polu chrzciny. I znów kilka dni tańców, śpiewów, opowieści, ukraińskie wyszywanki i historie.adrainna żołdak wluczykij

A potem wpadli na pomysł, by znów przyjechać i już oficjalniej powspominać w ”Chutorze Gorajec” Ukraińców, których zamordowano i wysiedlono. Marcin uważa, że należy im się pamięć, bo nie można kilkuset lat wspólnego, zgodnego życia przekreślić kilkoma latami wojny i powojnia.”

O najnowszej historii Folkowiska i Chutoru warto, żebyście przeczytali na Simplicity Tales prowadzonej przez Monikę Sulmę , która pisze:  „Bo czas jest nieskończony, tak jak idea Folkowiska i cała Rodzina Chutoru…”

http://simplicitytales.com/index.php/2015/05/30/raj-na-peryferiach/

rusałki

Dodaj komentarz